Widziałam moje dzieci w niebie

W październiku 2007 roku dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Byliśmy tacy szczęśliwi! Bardzo pragnęliśmy dziecka i nasze modlitwy w końcu zostały wysłuchane!
Tydzień po narodzinach naszej córeczki lekarze powiedzieli nam, że ma ona rzadką chorobę genetyczną. Mieliśmy zaszczyt kochać, przytulać i cieszyć się naszą Anniką przez 5 miesięcy i 3 dni.
Po tym jak w grudniu 2008 roku Annika odeszła do domu Ojca, byliśmy bardzo smutni. Nikt nie chce zrezygnować z czystej, bezinteresownej miłości, a ja już się od naszej maleńkiej córeczki uzależniłam.
Czuliśmy ogromną rozpacz, ale również mieliśmy silne odczucie bycia zaszczyconym i wybranym do wzięcia udziału w części jej krótkiego życia. Możliwość bycia ze specjalnym dzieckiem od Boga sprawiało, że w każda sekunda była dla nas błogosławieństwem.
W lutym ponownie byłam w ciąży i chociaż byliśmy bardzo szczęśliwi, nadal bardzo tęskniliśmy za Anniką. Na pierwszej wizycie odetchnęliśmy z ulgą, ponieważ wszystko wyglądało dobrze. Pozwoliliśmy sobie na radość i zaczęliśmy planować.
Niestety, na kolejnej wizycie, 15 kwietnia, okazało się, że dziecko przestało się rozwijać i rosnąć i nie było już bicia serduszka. Byłam zdruzgotana. Jak to się mogło stać? Gdzie jest Bóg?
Wypłakiwałam się Bogu i prosiłam przyjaciół o modlitwy. Ich miłość i ich modlitwy sprawiły, że zostałam otoczona miłością i nie mogłam po prostu odsunąć się od Boga. Jego miłość była wszędzie wokół mnie, nie mogłam temu zaprzeczyć, nawet jeśli bym chciała.
Kilka dni po poronieniu, położyłam się na łóżku szlochając. Nagle ujrzałam coś jakby niebo. Dzieliłam się tym już z innymi i ta opowieść pomogła wielu ludziom, modlę się o to, aby pomogła również i tobie.
Nagle zobaczyłam Annikę i jej małego braciszka. Nie mogłam zobaczyć ich twarzy, ale czułam że to moje dzieci i że te drugie to był chłopczyk. Nie widziałam ubrania Anniki, ale chłopiec był ubrany w lśniąco białe ubranko i wpatrywał się w swoją siostrę. Wyciągała do niego rękę, aby mógł swoją malutką rączkę włożyć w jej dłoń. Czułam, że była bardzo dumna z faktu, że może pokazać bratu niebo i opowiedzieć mu wszystko co wiedziała. Zabrała go na plac zabaw i było tam wiele innych dzieci. Wszystkie były szczęśliwe. Przyszedł Jezus ( nie mogłam zobaczyć szczegółów ani detali, ale wyglądał jak mężczyzna i wyczułam Jego wielką radość i miłość i wywnioskowałam że to był Jezus). Radość wypełniała całe to miejsce. Wszystkie dzieci zgromadziły się wokół Jezusa. Usiadły, a On zaczął opowiadać im historię. Wszystkie słuchały z zaciekawieniem. Było bardzo cicho, ale powietrze wypełnione było radością, uznaniem i oczekiwaniem.
Tak moja wizja się zakończyła, ale pozostawiła w moim wnętrzu ogromny pokój. Myślałam o tym oczekiwaniu. Czego jeszcze można oczekiwać będąc w niebie? Ale moi drodzy przyjaciele, wiem, że nasze dzieci wiedzą że mają mamusie i tatusiów na ziemi i oczekują momentu, kiedy znowu będziemy razem.
Ludzie mówią” przykro mi z powodu twojej straty”, ale prawda jest taka, że chociaż może i czujemy, jakbyśmy zostali z pustymi rękami i krwawiącym sercem, wiemy na pewno gdzie są nasze dzieci i że mają cudowny czas,bez żadnych fizycznych ograniczeń i czekają aby się z nami spotkać!
Sjoukje Visser-Grootenhuis (Netherlands)
Tłum: Ewa Smorczewski