Modlitwy za i do dzieci

Czy mogę modlić się o moje dziecko, które zmarło?

Koncepcja modlitwy za zmarłych, czy też do zmarłych nie jest biblijna. Nasze modlitwy nie mają wpływu na kogoś po ich śmierci. W momencie śmierci, wieczne przeznaczenie człowieka jest już postanowione. Są dwie możliwości, albo jest się zbawionym poprzez przyjęcie ofiary Jezusa Chrystusa podczas gdy jest się jeszcze żyjącym, albo jest się potępionym w wiecznym ogniu piekielnym w wyniku odrzucenia ofiary Jezusa Chrystusa.
” Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście.Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo” ( Księga Powtórzonego Prawa 15:15,19.)”Oto stawiam przed wami drogę życia i drogę śmierci” ( Jeremiasza 21,8). Również Chrystus mówił o dwóch drogach:”Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują.”( Mateusza 7:13-14). Od tego jakiego wyboru dokonamy za życia, którą wybierzemy drogę, będzie zależało nasze życie wieczne. Biblia jasno mówi nam, że aby być zbawionym, możemy wybrać tylko jedną drogę. Co jest tą drogą? “Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.”( Ewangelia Jana 14:6).
W Ewangelii Łukasza 16:19-31 opisana jest historia o bogaczu i Łazarzu. Bogacz, który znalazł się w piekle z powodu odrzucenia ewangelii, chciał ostrzec swoich wciąż żyjących bliskich na ziemi, żeby nie znaleźli się w takim samym położeniu jak on. Nie miał on jednak już takiej możliwości, gdyż wraz z fizyczną śmiercią, człowiek traci kontakt z wszystkim co jest na ziemi.
Słowo Boże zachęca nas, abyśmy modlili się jedni za drugich, ale kiedy wciąż żyjemy. Po śmierci już nic nie można dla człowieka zrobić. Niczego nie możemy u Boga wymodlić. W Liście do Hebrajczyków 9:27 czytamy: “A jak postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd,”. Stąd dowiadujemy się, że ani my, ani on sam nie możemy mieć wpływu na stan duszy człowieka po jego śmierci. Dlatego modlenie się nie ma już sensu. Każdy z nas ma tylko jedno życie i tylko tu i teraz jesteśmy w stanie dokonywać wyborów. W momencie kiedy nasze życie się kończy, nie mamy już możliwości dokonania wyboru, czeka nas tylko sąd. Modlitwa za grzesznika ma sens tylko wtedy, kiedy on wciąż żyje i ma szansę aby pokutować i wybrać tą właściwą drogę, którą jest Jezus Chrystus. “Czy myślisz, człowiecze, co osądzasz tych, którzy się dopuszczają takich czynów, a sam czynisz to samo, że ty unikniesz potępienia Bożego? A może gardzisz bogactwem dobroci, cierpliwości i wielkoduszności Jego, nie chcąc wiedzieć, że dobroć Boża chce cię przywieść do nawrócenia? Oto przez swoją zatwardziałość i serce nieskłonne do nawrócenia skarbisz sobie gniew na dzień gniewu i objawienia się sprawiedliwego sądu Boga, który odda każdemu według uczynków jego: tym, którzy przez wytrwałość w dobrych uczynkach szukają chwały, czci i nieśmiertelności – życie wieczne; tym zaś, którzy są przekorni, za prawdą pójść nie chcą, a oddają się nieprawości – gniew i oburzenie. Ucisk i utrapienie spadnie na każdego człowieka, który dopuszcza się zła, najpierw na Żyda, a potem na Greka.”( Rzymian 2:3-9)
Gdyby wszyscy chrześcijanie zrozumieli na podstawie Pisma Świętego, że walka o zbawienie człowieka ma sens dopóty, dopóki człowiek żyje, natomiast śmierć jest definitywnym końcem czasu łaski, a wszelkie nasze starania, zabiegi, modlitwy i żałobne nabożeństwa nie mają już wtedy żadnego znaczenia.Mniej byłoby wtedy na tym świecie kultu zmarłych, bałwochwalstwa i pogaństwa, a więcej „kultu”, szacunku i troski o żywych, którzy potrzebują Boga i mają jeszcze szansę zbawienia.
Tym bardziej modlitwa o dzieci, czy też do dzieci pozbawiona jest zupełnie logiki i biblijnych podstaw. Zrozumiałe jest, że w momencie kiedy odchodzi ktoś bliski, nagle zawala nam się świat. Włącza się w nas system obronny, często ciężko jest nam zaakceptować fakt, że nasze dziecko odeszło i nigdy już nie wróci. Ból jest tak potężny, tak rozdzierający duszę, tak gorzki, że nie chcemy pogodzić się z tym, co nas spotkało. Jest w nas wiele goryczy, sprzeciwu, niedowierzania i buntu. Nikt ani nic nigdy nie jest w stanie przygotować nas emocjonalnie na śmierć własnego dziecka, dlatego że każdy wie, że nie taka powinna być kolej rzeczy. To dzieci powinny chować rodziców, a nie odwrotnie. Po pewnym jednak czasie, często bardzo bardzo długim, zaczynamy oswajać się ze stratą. Wielokrotnie odnajdujemy pocieszenie w wyobrażeniu, że nasze dzieci widzą nas z nieba, albo że się nami opiekują. Jednak Pismo Święte tego nie potwierdza. Owszem, nasi zmarli bliscy mogą mieć pamięć o nas, jeśli są zbawione ( tak jak dzieci), mogą oczekiwać że do nich dołączymy. Ale nie mogą nas widzieć, gdyż musiały by wtedy być wszechmogące. Ta cecha przypisywana jest tylko i wyłącznie Bogu. Tylko Bóg jest Wszechobecny i Wszechmogący. Jeśli dzieci są w Niebie, w obecności Bożej, nie mogą jednocześnie być przy nas, zawsze i wszędzie tam gdzie my jesteśmy. Gdyby tak było, nie zaznali by odpoczynku i widząc nasze życie, niejednokrotnie mieli by powody aby się o nas martwić. Tymczasem Biblia mówi, że w niebie nie ma już łez, ani cierpienia.
Czytanie Pisma Świętego, odkrywanie głębokości Biblii, Bożych prawd, obietnic, nadzieji, pokładanie ufności w doskonałym, Bożym planie zbawienia, tylko to może nas doprowadzić do pełnej akceptacji, pokoju, a nawet radości z posiadania dziecka, które ” narodziło się dla nieba”. Świat otacza nas wieloma pokusami, kłamstwami, złem, nieprawością. Słowo Boże mówi nam, że wąska jest brama, która prowadzi do życia wiecznego i niewielu znajduje drogę do zbawienia. A nasze dzieci? Nasze dzieci są zbawione. Są w obecności Bożej. Czymże jest życie tu na ziemi, które przeminie jak sen, w porównaniu do wieczności? Jest jak pyłek, unoszony wraz z wiatrem, niestały i nietrwały. Szukajmy tego co wieczne, a nie tego co przyziemne. Szukajmy drogi, która zaprowadzi nas do miejsca, gdzie razem z naszymi dziećmi będziemy oddawać Bogu chwałę.