Jak poradzić sobie po stracie dziecka

To jest najtrudniejsze pytanie, z którym przyszło mi się zmierzyć. Każda mama, której zmarło dziecko, jest inna. Wszystkie jesteśmy tak różne, mamy inne charaktery, osobowości, temperamenty. Niektóre z nas lubią dużo rozmawiać i czują potrzebę wygadania się w trudnych chwilach. Niektóre z kolei są ciche i nieśmiałe, zamykają się w swoim świecie i w swoim bólu, nie wpuszczając nikogo do środka. Jeszcze inne mamy uciekają od trudnych myśli i wspomnień, rzucają się w wir pracy lub biorą na swoją głowę tak dużo obowiązków, żeby tylko nie mieć czasu na myślenie. Inne popadają w depresję i nie są w stanie ani pracować, ani normalnie funkcjonować. Ja zaliczam się do tej ostatniej kategorii.
Nie ma chyba bardziej tragicznego i traumatycznego przeżycia, niż śmierć własnego dziecka. Nieważne, czy to było wczesne poronienie, czy późniejsze, czy dziecko umarło po porodzie lub długiej chorobie. Żadna mama nie może psychicznie przygotować się na to, że jej dziecko odejdzie. Nie taka jest kolej rzeczy, to dzieci powinny chować rodziców, a nie odwrotnie. Strata dziecka pozostawia traumę na całe życie, powoduje ból, którego nie da się z niczym porównać. Jak więc po tragedii, która ma wpływ na całe nasze dotychczasowe i przyszłe życie, odbudować na nowo nasz świat? Jak odbudować swoje życie bez dziecka, z którym wiązaliśmy tyle planów i nadziei?
Mówienie rodzicom, którzy stracili dziecko, jak mają teraz żyć, było by aroganckie i niewłaściwe. Ale z drugiej strony, faktem jest, że kiedy powierzymy wszystkie nasze troski i bóle Bogu, łatwiej nam przejść wszelkie życiowe tragedie. Ludzie, którzy powierzają wszystko Bogu, w pełni ufając Mu, lepiej radzą sobie z doświadczeniami, niż ludzie, którzy Boga nie szukają.
W przeróżny sposób przechodzimy żałobę po stracie dziecka. Inaczej okazujemy emocje, ale jest to normalne i naturalne. W żaden jednak sposób rodzice po stracie nie mogą przeskoczyć, ani przyspieszyć procesu żałoby, czasu kiedy te głębokie rany powoli się zagoją, pozostawiając blizny. Strata dziecka, to nie jest po prostu choroba, z której można wyzdrowieć a następnie o niej zapomnieć i żyć dalej.
Patrząc na to z chrześcijańskiej perspektywy mogę stwierdzić, że wiara pomogła mi i pomaga wielu innym chrześcijanom. W momencie kiedy patrzymy na Boga, jako na kochającego Ojca, który jest zawsze wierny i sprawiedliwy, odnajdujemy pokój i siłę, której inni ludzie nie potrafią zrozumieć i dziwią się. Tak samo było w przypadku króla Dawida, którego 7 dniowy synek zmarł. “Dawid błagał Boga za chłopcem i zachowywał surowy post, a wróciwszy do siebie, całą noc leżał na ziemi. Dostojnicy jego domu, podszedłszy do niego, chcieli podźwignąć go z ziemi: bronił się jednak; w ogóle z nimi nie jadał. W siódmym dniu dziecko zmarło. Słudzy Dawida obawiali się powiadomić go, że dziecko umarło. Twierdzili: Jeżeli, gdy dziecko jeszcze żyło, przemawialiśmy do niego, a głosu naszego nie usłuchał, to jak możemy mu powiedzieć, że chłopiec umarł? Może uczynić sobie coś złego. Gdy jednak Dawid zauważył, że słudzy jego rozmawiają szeptem, zrozumiał, że dziecko zmarło. Pytał więc sługi swoje: Czy dziecko umarło? Odpowiedzieli: Umarło. Dawid podniósł się z ziemi, umył się i namaścił, zmienił swe ubranie i wszedłszy do domu Pańskiego oddał pokłon. Powróciwszy do domu zażądał, by mu podano posiłek, którym się pożywił. Słudzy na to mu powiedzieli: Co ma znaczyć twój sposób postępowania? Gdy dziecko żyło – płakałeś, lecz gdy zmarło – powstałeś i posiliłeś się. Odrzekł: Dopóki dziecko żyło, pościłem i płakałem, gdyż mówiłem sobie: Kto wie, może Pan nade mną się ulituje i dziecko będzie żyło? Tymczasem umarło. Po cóż mam pościć? Czyż zdołam je wskrzesić? Ja pójdę do niego, ale ono do mnie nie wróci. (2Samuela 12:16-23)
Z tej historii możemy wynieść kilka lekcji, które pomogą rodzicom patrzeć w przyszłość z nadzieją.Po pierwsze, powinniśmy zawsze modlić się o swoje dzieci, codziennie, a nie tylko wtedy, kiedy są chore lub mamy jakiś inny problem. Rodzice powinni zawsze modlić się o swoje dzieci, prosząc Boga aby się nimi opiekował i aby je chronił. Drugą lekcją jest reakcja Dawida na wiadomość o śmierci syna. Jest ona zupełnie odwrotna do tego, czego byśmy oczekiwali. Dawid przestał pościć, umył się, namaścił i poszedł do świątyni oddać pokłon Bogu. Dawid nie tylko w całym tym wydarzeniu oddał Bogu pokłon, ale zaakceptował Bożą decyzję, całkowicie Mu zaufał. Kiedy człowiek w takim położeniu jak Dawid, jest w stanie wielbić Boga w czasie kryzysu i wypróbowania, jest to niesamowity przykład wiary i bliskiej relacji z naszym Stwórcą. Ta lekcja pokazuje nam, do kogo powinniśmy się zwracać w sytuacjach, których nie możemy zmienić, a możemy je jedynie zaakceptować. To wtedy Bóg daje nam wolność, pokój, zdejmuje ciężar z naszych ramion, daje nam pocieszenie, nadzieję i miłość, która przewyższa wszelkie zło. Kolejną lekcją jest to, że Dawid wie, że jego syn jest już w Bożej obecności i pozostaje mu teraz oczekiwać na powtórne spotkanie, kiedy to Dawid do syna dołączy.
Strata dziecka jest trudnym czasem, który my, osieroceni rodzice musimy przejść, czy tego chcemy, czy nie. Warto jest zdać sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy w tym sami. Jest Bóg, który widzi nas i nasze cierpienie. Możemy i powinniśmy zwrócić się do Niego. Rozmawiajmy z Bogiem o naszym dziecku. Mówmy Mu, jakie ono było dla nas ważne, jak bardzo je kochamy. Prośmy Boga, aby pomógł nam przez to przejść. Dajmy sobie czas. Pierwsze święta, urodziny, Dzień Matki, nadejdą i będą bardzo trudne. Nie starajmy się “pozbierać” na siłę. Bóg wszystko uczyni w swoim czasie, kiedy Mu zaufamy. Dbajmy o siebie i o swoją rodzinę. Nie zapominajmy o swoim małżeństwie. Mężczyzna i kobieta przechodzą żałobę inaczej. Rozmawiajmy ze sobą, pocieszajmy się nawzajem. Jeśli macie inne dzieci- otoczcie je szczególną troską. One widzą wasz smutek i nie rozumieją. Rozmawiajmy z nimi szczerze.
Bóg rozumie nasz ból. Jezus także zapłakał, kiedy umarł Łazarz, chociaż wiedział, że zostanie wskrzeszony z martwych. Jezus, który był w pełni Bogiem i w pełni człowiekiem, odczuwał ból i smutek, tak jak każdy człowiek na ziemi. Potrafił współczuć żałobnikom. Smutek jest naturalny. W Księdze Koheleta 7:1-4 czytamy:” Lepsze jest dobre imię niż wonne olejki, a dzień śmierci niż dzień urodzenia. Lepiej jest iść do domu żałoby, niż iść do domu wesela, bo w tamtym jest koniec każdego człowieka, i człowiek żyjący bierze to sobie do serca. Lepszy jest smutek niż śmiech, bo przy smutnym obliczu serce jest dobre. Serce mędrców jest w domu żałoby, a serce głupców w domu wesela.” Ten fragment pokazuje, że może wyniknąć coś dobrego ze smutku, ponieważ to odnawia naszą duszę i spojrzenie na życie i śmierć.Warto pamiętać, że smutek i żałoba są wpisane w nasze życie i są tylko przejściowe. Największa nagroda nas czeka w Niebie, kiedy w tym życiu podejmiemy decyzję pójścia za Jezusem. Psalm 30:5-6 “Śpiewajcie Panu psalm wy, co Go miłujecie, wychwalajcie pamiątkę Jego świętości! Gniew Jego bowiem trwa tylko przez chwilę, a Jego łaskawość – przez całe życie. Płacz nadchodzi z wieczora, a rankiem okrzyki radości.”. Smutek ma swój cel i sens, ale nie jest wieczny.”Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamiaru.” ( Rzymian 8:28).
Bóg we wszystkim jest wierny, a Biblia jest pełna przykładów że Bóg jest z nami w czasie smutku. W Psalmie 23:4 czytamy “Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Twój kij i Twoja laska są tym, co mnie pociesza.”. Kiedy czytamy Psalmy, często widzimy, jak wylewanie Bogu naszego serca pomaga. Te, które zaczynają się smutkiem i skargą, kończą się wychwalaniem Boga . Kiedy modlimy się, otwieramy nasze serca na prawdę, że Bóg jest miłością, że kocha nas, że jest wierny i sprawiedliwy, że ma wszystko pod kontrolą i że przemieni zło w dobro.
Pamiętajmy o obietnicy, jaką Bóg nam dał :” I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już /odtąd/ nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły.” ( Objawienie Jana 21:4).